MY I NASZ TEAM
NASZ HUSKY TEAM
SERWIS HUSKY
SERWIS SH UŻYTKOWYCH
(21kB)



AKTUALNOŚCI 2007
(88kB) I jak ci tam w tym niebie
Czy z góry widać sens
Czy dalej chce się wiedzieć
Co jeszcze wyżej jest
A tu święta
A tu święta
Więc jak ci tam w tym niebie
Czy przydałby się sweter
Bo za cholerę nie wiem
Jak w grudniu w niebie jest
A tu święta
A tu święta

Święta i śnieg

Lech Janerka (I jak ci tam w tym niebie)

24 grudnia 2007


"Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany..."

(88kB)


Nie zdążyliśmy pojechać tam, gdzie wspólnie planowaliśmy, gdzie tak bardzo chciałeś wrócić....
Ignoranci wysłali Cię w podróż, w którą wcale nie chciałeś jechać...
Nie byliśmy na nią przygotowani i chyba nigdy nie będziemy...

niech będzie to podróż długa prawdziwa
podróż z której się nie wraca
powtórka świata elementarna podróż
rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi
pakt wymuszony po walce
wielkie pojednanie"

(115kB)

"Więc jeśli to będzie podróż
przecież tak jak wszyscy
pragnąłem powrócić
do zatoki dzieciństwa
do kraju niewinności"

WRÓCIŁEŚ...

13 grudnia 2007


Puchar Polski Dryland w klasie C1 - dla naszych psów i Dominika! Pomimo nieznacznej przewagi punktowej, jego losy ważyły się dosłownie do ostatniej chwili, czyli do drugiego dnia zawodów PP w Katowicach. W pierwszym dniu nie szło też najlepiej, bo nasze psy i tak odstają wielkością od większości psów z C1, a w dodatku trasa trudna i błotnista, na której psy niechętnie pracują utrzymując równe tempo, ale udało się wybiegać trzeci czas. Drugi dzień trudno oszacować, bo miał dwie długie przerwy - najpierw Dominik pomagał na trasie Mikołajowi Włodarczykowi, kóremu wypięły się, a potem splątały psy, a potem dołączył do drugiej plątaniny na trasie. W efekcie ukończył zawody na V miejscu, co nie przeszkodziło mu jednak z tą stratą wygrać Pucharu Polski w C1, a wrócilismy do domu bogatsi o Puchar Fair Play oraz butelkę wina od Włodarczyków :)

10 grudnia 2007


Nie pisaliśmy prawie miesiąc, bo i wiele się działo. W tym czasie zabiegani byliśmy m.in. organizacją naszych zawodów w łódzkich Łagiewnikach, o których szerzej możecie poczytać na stronach Watahy, a które wypełniały nam wiele wolnego od pracy czasu. Starty w Łodzi możemy zaliczyć do udanych, starty w Lubieszowie - do tych słabszych. Problemy - ciągle te same.

8 grudnia 2007


Nasze psiaki są już po dwóch zawodach pucharowego cyklu drylandu - w Myślęcinku i Lubieszowie. W Myślęcinku była powtórka ze Świeradowa - Pierwszy dzień fatalny - ponad dwie minuty stracone na rozplątywanie plątanin, pomyłki Czarnej, pokazują brak wyraźnego lidera, co jest obecnie największą bolączką nowego teamu. Dodatkowo Czarna niespodziewanie pokazała, że głosy z głośników, jak i ludzie biegnący z naprzeciwka – stanowią dla niej duży problem. Dodatkowo bieganie dość dużej Czarnej z przodu z niewielką Speedy, a z tyłu sporego Pioruna i małej Wichury też nie pomaga całości, niestety, czasowo tak musi pozostać. Jednak drugi dzień w Myślęcinku pokazał nam bardzo ważną rzecz, że prędkości i potencjału im nie brakuje, jedynie – najważniejszego - pracy mózgu – lidera. Drugiego dnia Domin zrobił drugi czas i awansował z 6 ma 2 miejsce, tuż za Tomkiem Jamrozym, który z dawnymi psami z D1 startuje teraz w C1. Lubieszów – to powtórka z „rozrywki” – pierwszy dzień tragiczny, drugi nieco lepszy, ale przerwany wypięciem się Czarnej z linki przy wyprzedzaniu jednego z zawodników (po raz pierwszy w życiu w ogóle coś takiego nam się zdarzyło!), i znowu strata czasu i przejazd z przygodami. Jednak najważniejsze, żeby nasze młodziaki chlonęły jak najwięcej czym są zawody i uczyły się pracy w takich warunkach. Czyli praca, praca, jeszcze raz praca. Mamy nadzieję, ze do pucharu zimowego już część tych problemów się nie będzie pojawi :)

12 listopada 2007


Pierwsz trening w warunkach zawodów w tym sezonie - zaliczony! Nasza nowa czwóreczka po raz pierwszy w tym składzie wystartowała na zawodach. Nie na samotnym treningu i nie ze znanymi psami wokół. To bardzo cenne i widać, że sporo jeszcze przed nimi. Wytrzymałości i hartu ducha im nie brakuje, ale jeszcze nieco nauki i koncentracji - na pewno :) A to na Czerniawskiej Maszeriadzie bardzo się przydawało. Tradycyjnie trasa wycisnęła z nas ostatnie poty i po raz kolejny pokazała, że kto w górach nie trenuje, życie ma ciężkie :) Prawie kilometrowy morderczy podjazd, na którym większość psów i maszerów już na początku chciała wracać na start :), a potem strome kręte zjazdy wąwozami, błotem, koleinami i kamieniami. Obojgu nam udało się dojechać w całości do mety, chociaż wielu zawodników miało przygody na trasie. Prawdziwy hard-core i dla nas i naszych psów - super ciężki trening. Stasze psy straciły wigor jak tylko zobaczyły górkę, Ewka więc zasuwała z nimi powłócząc nogami ;) a w niedzielę odpadła w niedzielę, po tym jak ręce odmówiły posłuszeństwa po ściskaniu hamulców w sobotę. Dominik startował z czwórką Speedy-Wichra - przód i Czarna-Piorun - tył. W tym poczatkującym składzie na razie nie ma optymalnego układu. Psy najlepiej biegają (ze względu na warunki fizyczne) w układzie PIorun z Czarną z tyłu, a Speedy i Wichra - z przodu. Jednak to Czarna na razie jest najmniej zawodna liderką, a Speedy chociaż jest supermądra i biega jak przecinak to na razie nienajlepiej czuje sie w roli leaderki, zwłaszcza na nieznanych trasach :) - jeszcze zawodzi. W pierwszy dzień układ psów stosowany na treningach u nas nie sprawdził się kompletnie. Przód kiepsko reagował, kilka razy zatrzymał zaprzęg, było kilkanaście plątanin i w efekcie przedostatnie miejsce (Ewka ostatnie ;). Drugiego dnia Czarna wróciła więc na przód - i proszę - od razu 4 minuty do przodu :) Nie było idealnie, gdyż tym razem Piorun "trenował" i pokazywał co potrafi, gdy się wyprzedza inny zaprzęg (tył zwrot, naprzód marsz :)), ale Dominik był jednym z trzech zawodników, którzy zamiast pogorszyć czas o kilka minut - poprawił czas przejazdu (były o wiele trudniejsze warunki). Efekt: 2 pozycja w niedzielnych czasach. W efekcie - miejsce piąte. Ale nie to najważniejsze, bo Czerniawska Maszeriada, to towarzyskie zawody w doborowym towarzystwie i na luzie, ale świetnie zorganizowane. Najważniejsze, że maluchy szybko uczą się "zawodów". Wiemy już, że nie boją się stromych zjazdów, biegną na maksa ile fabryka dała, błoto, kamienie, trawa - nic im nie straszne. No tylko te górki.... ;)
(29kB) (29kB) (29kB) (29kB) (29kB) (29kB)

22 października 2007


No i po wspólnie spędzonych 14 latach... stało się....

Więcej można poczytać tutaj i tutaj
Film zobaczyć w TVN24

Z czasów ery głęboko "przeddominikowej" i "przedewowej":
(32kB)
Ten czas:
(29kB)
Potem odjazd:
(27kB)
A potem była tajna niespodzianka od ukochanej Watahy - drugi, prawdziwy ślub i odjazdowe zaprzęgowe wesele z przytupem w konwencji wiejskiej z aromatem Lyncha i "Miasteczka Twin Peaks" w naszym ogrodzie :)
(16kB)

(20kB)
Była pamiątkowa księga :)
(15kB)
I pamiątkowe zdjęcia :)
(13kB)

I wiele wiele innych zaskakujek :)
A w podróż udaliśmy się oczywiście na www.HUSKY FARM.pl :)

10 września 2007


Proszę o kontakt Panią, która rezerwowała dla suni miejsce od września - na trzy miesiące. Serwer wyczyścił nam mejle i nie mam do Pani kontaktu ;( Proszę o sms lub ponowienie listu ;)))) Ewa

16 lipca 2007


Na stronie nowy kalendarz imprez drylandowych do końca roku.

7 maja 2007


Długi weekend był dla nas bardzo, bardzo, bardzo smutny. W środę po południu odeszła od nas Sunieczka, jedna z naszych czarnych "bliźniaczek", niegdyś ciężko doświadczona przez złych ludzi i głupi los, o czym możecie poczytać na stronie poświeconej naszym psiakom.... Równo po trzech latach od jej zamieszkania u nas (kiedy pozyskaliśmy jej zaufanie na tyle, że sama się do nas przeprowadziła ;) - nasza wierna chrumcia, łakomczuszka, i pieszczoszka - musiała przejść za Tęczowy Most, gdzie dołączyła do pozostałych naszych psów spod jabłonki...
We wsi jest teraz o wiele ciszej i spokojniej, bo nie ma już w nim zupełnie nam oddanego "alarmu", który wyrażał nam swoją wdzięczność, pilnując "swojego" domostwa, który zaanektował naszą werandę, budę i dwa fotele, które teraz stoją puste... Nie ma już suni, naszego ogródkowego "cienia", która drapała w drzwi zawsze, gdy zbliżała się burza, która wiernie czekała na nas, gdy wjeżdżaliśmy na dłużej, która cieszyła się kilka razy dziennie, zawsze na nasz widok i wszystkich naszych psów, zawsze zanosząc się "swoimi gadaniem" ze szczęścia.... Coś w tym jest, że życie zsyła do nas wszystkie chore i ciężko doświadczone życiem psiaki, i wtedy gdy dochodzą już do siebie, oddają nam całe siebie, znajdują u nas bezpieczny i stabilny dom, miłość i serce - wówczas nieoczekiwanie nam je odbiera, pozostawiając wielką pustkę...

7 maja 2007


Ponownie apdejt wyników minionego sezonu, uaktualnienie w dziale sklepik i powstanie działu sponsorów. A teraz parę njusów z psiego życia.
Mamy nadzieję, że już niebawem będziemy mogli zaprezentować Wam naszą ZUPEŁNIE nową, wypasioną :) przyczepkę dla psów i jednego z naszych nowych sponsorów :) Hurrra Hurra Hurra :)

Niewykluczone też, że to dobra wiadomość dla części z Was, gdyż owy tajemniczy sponsor być może wejdzie przebojem na nieodkryty oficjalnie rynek przyczep dla psów w Polsce. Wkrótce więcej szczegółów.

A tymczasem nasza ekipa wzięła udział w sesji zdjęciowej do europejskiego "lajfstajlowo-motoryzacyjnego" magazynu Freedom, gdzie partnerował nam najszybszy na świecie seryjnie produkowany samochód terenowy Jeep SRT8, specjalnie na tę okoliczność sprowadzony do naszego domu z dalekiego kraju :)
Nasze haszczaki i 470 koni mechanicznych pod maską ;) A oto przedsmak materiału:







27 marca 2007


Aktualizacja kalendarza i wyników z aktualnego sezonu.

27 lutego 2007


Dawno nas nie było, bo i wiele się wydarzyło przez ostatnie kilka miesięcy. Kaiuś został Zwycięzcą Świata, dołączyły do nas nowe suczki, potem kilka tygodni ciężkiej pracy i przygotowań do organizowanych przez nas Mistrzostw Polski (szczegóły, wyniki, fotoreportaże na stronie watahy - www.wataha.info.pl), w międzyczasie podjęte zupełnie nowe wyzwanie zawodowe Ewki, w którym na razie świetnie się czuje i dobrze jej wychodzi.

Potem przygotowania do dwutygodniowego wyjazdu do Jakuszyc, które niestety spełzły na niczym z powodu totalnego braku śniegu. Odwołanych zostało też kilka imprez zaprzęgowych, głównie Pucharu Polski na Śniegu. Wszystko wskazywało na to, że w tym roku już na sankach nie staniemy. Tymczasem zima w końcu przyszła, i od dwóch dni możemy już trenować z psami i to w dosyć kopnym sniegu. Niestety, ponoć idzie znowu odwilż....
Zgłosiliśmy się na ME ESDRA do Bernau w Niemczech oraz na ME WSA do Zuberca, ale wyjazd stanął pod znakiem zapytania, bo ostatnie wichury, które przeszły na Polską poczyniły też spustoszenie u nas wyrywając drzewa i niszcząc część psich kojców i wybiegu. Poza tym na razie nie wiadomo, czy obie imprezy w ogóle dojdą do skutku. Tak jak pod znakiem zapytania stoi sniegowy Puchar Polski tego sezonu...

W 2007 roku życzymy sobie i wszystkim naszym 'odwiedzaczom", przyjaciołom i huskomaniakom - śniegu, śniegu i jeszcze raz śniegu!!!
Na naszej stronie też drobne zmiany. Przede wszystkim na bieżąco jest aktualizowany kalendarz zawodów i wyniki. Pojawiły się też w końcu opisy i galerie Wichry i Czarnej i nowa galeria Speedy i Pioruna, na które wiemy, że wielu czekało :)

Zapraszamy więc do galerii, gdzie jest też nowa galeria - z treningów z ostatnich miesięcy od października do końca stycznia.

29 stycznia 2007


SPORT ZAPRZĘGOWY
GALERIE
FIRMA HUSKY
POLECAMY
REKLAMA