MY I NASZ TEAM
NASZ HUSKY TEAM
SERWIS HUSKY
SERWIS SH UŻYTKOWYCH
(21kB)



AKTUALNOŚCI 2005

(11kB)Kapsel, nasz samozwańczy "greysterek" wariatek - po jedenastu i pół latach wierności odszedł od nas dzisiaj rano za Tęczowy Most. Jedyne co pocieszające, chociaż marne, to to, że choroba zaatakowała nagle i cierpienie trwało zaledwie kilka dni. A jeszcze kilka tygodni temu hasał jak fryga po lesie, łaził po płotach, żeglował i zbierał z nami grzyby....To już trzeci pies, którego straciliśmy w tym roku... Niech ten przeklęty dla psów rok wreszcie się skończy...

27 grudnia 2005


Znowu kilka nowych linków. W dziale zawody pojawiły się nowa impreza w tym sezonie. Grupa "gorczańska" ponownie robi swoje midowe zawody w Nowym Targu- Gazdach. Zawody na średnim dystansie 2 x 40 km odbędą się 14-15 stycznia.

26 grudnia 2005


Zapraszamy do poprawionego i na nowo uporządkowanego działu 400 linków zaprzęgowych. Mamy nadzieję, że drobne ich posegregowanie pomoże wam poruszać się po maszerskiej i haszczej części sieci. Korzystając też z pracy Fair Play do działu zawody, gdzie znajduje się aktualny POLSKI kalendarz wraz z wynikami z tegorocznego sezonu zaprzęgowego, dodaliśmy też terminy zawodów na śniegu odbywających się u naszych zachodnich i południowych sąsiadów - na Sowacji, w Niemczech i Czechach. Warto skorzystać.

19 grudnia 2005


Powoli zaczynamy dochodzić do siebie, Ewka po złamaniu nogi, Dominik po złamaniu ręki. W niedzielę znowu wznowiliśmy treningi. Niestety, zamiast śniegu znowu mamy błoto. Za to pociesza nas fakt, że dużą część stycznia spędzimy z pieskami w górach - Gorcach, Izerach i Bieszczadach! Hip hip hurrrra!!! Najpierw zawody, potem kilka imprez z Adventurą, treningi, no i tydzień zajęć praktycznych instruktorskiego kursu.
W styczniu zostaliśmy też zaproszeni do poprowadzenia zajęć i prelekcji nt. sportu zaprzęgowego podczas kynologicznego "Zimowska z Psem: sport i zdrowie".
Jak co roku wybieramy się też wraz Watahą - na zimowe, klubowe zgrupowanie treningowe. Na przekór tym co jadą w góry, my udajemy się w głuszę Puszczy Augustowskiej, pod białoruską granicę, tam, gdzie odbywać się będą dwa nadchodzące wyścigi długodystansowe.
Jednocześnie przepraszamy za brak aktualizacji na stronie klubowej www.wataha.info.pl od połowy listopada. Jest to związane z przenosinami domeny i strony do innego providera.

7 grudnia 2005


Parę nowości jest też na naszej stronie. W kalendarzu - są już wyniki wszystkich dotychczasowych imprez w sezonie, także tych pozazwiązkowych. Pojawiła sie też aktualna punktacja pucharu Polski, a także informacje w kalendarzu i "luzem" o dwóch nowych imprezach DŁUGODYSTANSOWYCH w Polsce. Polecamy lekturze i rozważeniu wzięcia w nich udziału ;).

22 listopada 2005


Już po zawodach w Sobótce. Wyniki załączone. Niestety, start na Ślęży nie był udany dla naszego zaprzęgu, ale i tak traktujemy go raczej treningowo. Ewa nadal chodzi o kulach, Dominik trzy dni przed zawodami w Sobótce zwichnął rękę i startował "na jednej". Trasa przy wysokiej temperaturze pierwszego dnia - dla naszej klasy nie zostala skrócona i miała prawie 10 kilometrów. Pieski pobiegły ładnie, ale mocna praca po kamieniach pod górki okazała się zgubna dla Anouk. Kontuzja ciężko pracującego rudzielca spowodowała, że stracilismy kilka minut, ale zdrowie piesków najważniejsze. Dlatego treningi teraz odbywają się bez niej, i Anusia zacznie biegać dopiero na śniegu, (ktory ponoć już jest tuż, tuz ;-). Ze startów w listopadzie i grudniu raczej rezygnujemy - prawdopodobnie spotkamy sie więc dopiero w Pucharze Musher Cup - na śniegu w Jakuszycach ;-))

15 listopada 2005


Rusza powoli podstrona sklepu. Zapraszamy serdecznie!!!

26 października 2005


Sezon rozpoczęty. W ramach jesiennego trenningu wystartowaliśmy minionego weekendu na zawodach w Myślęcinku. Do naszej klasy B1, jak na zwykłe pucharowe zawody zgłoszonych było wyjątkowo dużo zawodników - bo aż ośmiu. Ostatecznie wystartowało pięciu - nasi starzy konkurenci - Rinaldo i Henio oraz "nowy-stary" konkurent Igor, i dołączyła do nas też Sandra Świderska. Nasz zaprzęg uplasował się na III miejscu pierwszego dnia, i na drugim drugiego dnia. Łączny czas z dwóch dni dał nam ostatecznie niezłe, trzecie miejsce i w sumie niezbyt duzą stratę, do przeciez o wiele szybszych psów konkurentów. Było parę niedociągnęć technicznych podczas biegu, ale jak na początek sezonu psy biegły całkiem nieźle. Trasa dla B wynosiła około 5,5 km i miała jedną, ale za to sporą górkę, na ktorej zapenw estracilismy najwięcej. Pogoda była z rana dosyć chłodna, rześka i wietrzna. Wyniki niebawem na stronie w kalendarzu. Następna stacja: Sobótka.

18 października 2005


Ogłoszenie nieaktualne. Zastępstwo znalezione ;-)). Norwegia lekko przebolana.
Tymczasem powoli przygotowujemy się do rozpoczynającego się sezonu wyścigów. Po niewątpliwych sukcesach naszych piesków w minionych dwóch sezonach postanowiliśmy odpuścić sobie rywalizację we wszystkich trzech (śnieg, dryland, mid) Pucharach Polski, tym bardziej, że jest to nawet nie możliwe ze względu na ogromną ilość imprez w tym sezonie w Polsce - prawie 40!, żadne pieski na szczęście nie wytrzymałyby takiego "wyścigu".
Poza tym po raz pierwszy zostały rozdzielone imprezy Pucharowe i Mistrzostwa na saniach oraz na wózkach. Chcielibyśmy się skupić na kwintesencji tego sportu, czyli imprezach na śniegu - dlatego zamierzamy startować w pucharze zimowym oraz na niektorych imprezach pucharu średniodystansowego. Imprezy na wózkach, czyli tzw. Dryland - zamierzamy potraktować jedynie treningowo - jako przymiarkę przed właściwymi startami na saniach. Wybieramy się więc na imprezy już sprawdzone organizacyjnie, dobrze zorganizowane, z doborowym gronem, i tam gdzie bedziemy mogli pościgać się w dużym towarzystwie - nawet kosztem gorszych wyników ;-)), a nie tam, gdzie psy rasowe są jedynymi w swojej klasie ;-). Jesienią będą to więc z pewnością Myślęcinek, Sobótka i Wilcze Echa.

Na stronie jest też parę zmian - dodalismy kilkadziesiąt fotek, a w kalendarzu istotna zmiana - dodano 25-26 marca 2006 roku - Pucharowe zawody organizowane przez naszą WATAHĘ.

7 października 2005


Szukam osoby do pracy w psim kennelu w Norwegii. Pracę na razie na rok (a w sumie może być w przyszłości - jako pomoc na kolejne 2-3 lata) miałam załatwioną ja, ale ponad tydzień temu złamałam bardzo powaznie i skomplikowanie nogę, no i robotę szlag trafił, bo jestem unieruchomiona na conajmniej 6 tygodni (jak nie bedzie potrzeba operacja, tfu, tfu) + potem drugie tyle rehabilitacji. Problem w tym, że potencjalnie zainteresowane osoby, muszą się decydować szybko, bo praca jest od początków października. (29kB) Szwedka, która w tej chwili zajmuje się psami, kończy pracę z końcem września. Poza tym psy muszą zacząc treningi, tak czy siak.

Ale po kolei.
Praca jest u norweskiego maszera, który z racji rodzinno-firmowych krąży pomiędzy Danią i Norwegią. Do opieki jest obecnie 29, ale od października będą 24 psy - 12 dorosłych i 12 młodych, trochę ponad rocznych. Facet zajmuje się psami zaprzęgowymi od 14 lat. Kiedyś hodował SH, teraz ma same AH.
Wszystko polega na tym, że trzeba być na miejscu, normalnie tam sobie mieszkać, zajmować się pieskami na co dzień, karmić, sprzątać, monitorować stan zdrowia psiurów - i w razie potrzeby ingerencji medycznej - interweniować. Generalnie to, co robimy, ze swoimi psami na co dzień. Do tego dochodzi trenowanie i przygotowanie psów do wyścigów długodystansowych według odpowiedniego grafika - średnio 5 dni treningów i dwa odpoczynku. Młode psy dopiero zaczynają treningi, więc początkowe treningi to nie od razu 100 km, a 3-4 km, sukcesywnie dystans będzie wzrastał.
Treningi na razie na quadzie, potem na saniach, jednorazowo psów w zaprzęgu - 12. Więc kto się boi - odpada.
Doświadczenie w treningach i pracy z psami - wymagane.
Wiek - raczej powyżej 25 lat. I trzeba zdawać sobie sprawę, że tam zima trwa od połowy listopada do konca kwietnia, jest raczej sroga, zaspy moga być kilkumetrowe, a mieszkać się będzie na peryferiach.
Znajomość języka angielskiego - przynajmniej dobra
Znajomość języka niemieckiego - przynajmniej dobra
Prawo jazdy (Norwegia to dosyć rozległy kraj ;-), i raczej bez samochodu jest tam kiepsko. Samochód jest do negocjacji na miejscu. Możliwe jest wsparcie kupna samochodu.
Za dom i prąd - nic się nie płaci.
Praca jest płatna co miesiąc. Ale nie są to kokosy, wystarcza na utrzymanie się w Norwegii. Jak ktoś ma zobowiązania finansowe w Polsce, to niech sie nie łudzi że odloży coś, może jakieś drobne pieniądze. Generalnie wszyscy wiemy, że Norwegia siedzi na ropie, ma gigantyczne nadwyżyki budzetowe i średnia pensja przekraca sześciokrotnie polską średnia pensję, ale jest tam cholerna drożyzna, więc też nie ma co przekładać na Polskie warunki. Na taka pensję - od razu mówię - nie ma co liczyć. Praca w sumie jest przyjemna, dla wielu wymarzona, i wcale cięzka. Dużo młodych ludzi w Niemczech, Stanach czy Szwecji pracuje w kennelach za samo mieszkanie i jedzenie, żeby tylko nabyć doświadczenia.
O warunkach do treningów - nie muszę pisać, bo dla nas w Polsce to bajka i szczyt marzeń. W dodatku maszerów tam liczy się w tysiącach, i wiekszość zasuwa na długich dystansach - czyli robią, to co jest kwintesencją tego sportu. Będąc na miejscu i korzystając z kontaktów Magnara myślę, że będzie można z niektórymi sie spotkać, porozmawiać, a może i potrenować. Celem na najbliższych kilka lat jest wystartowanie przez niego: w 2006 roku - na Femundslopet, w 2007 roku na Finnmarkslopet, a w 2009 na Iditarod.
Osoba musi byc odpowiedzialna, uczuciwa, zdecydowana, samodzielna i odważna.
Raczej trzeba mieć paszport - Norwegia nie jest w UE (chociaż w wiekszości respektuje rezolucje unijne w wielu sprawach). Ale paszport będzie potrzebny np;. przy przelocie, np. założeniu konta, wizycie u lekarza. etc.
Telefonu na miejscu nie ma. Ale można nabyś sobie pre-paidową kartę do swojej komórkę. Internet jest najbliżej w bibliotece w Trysil - z reguły w Norwegii jest on w bilbliotekach za darmo. No chyba, że ktoś ma laptopa, i wykupi sobie pakiecik netu od jednego z operatorów. Ale to są koszta.
My rozważalismy wyjazd razem z Dominikiem i wszystkimi psami - bo to nie jest wykluczone - ale Domin ma teraz dobrą pracę na miejscu, a pensja i tak jest dla jednej osoby. Więc jeżeli druga osoba nie ma tam zapewnionej pracy, a w Polsce ma się dom, kredyty i inne zobowiązania to - poza gwarantowaną przyjemnością, trudno się z tam jednej pensji utrzymać. Z kolei teraz, gdy ja jestem uziemiona z noga na wyciągu, nie możemy sobie pozwolić, żeby wyjechał on, zostawiając mnie bez pomocy.
Plusem jest to, że kennel nie jest zbyt daleko w głąb kraju np. 1700 km od Oslo ;-))). tylko jakieś 130 km na północ od Lillehammer. Czyli jakieś 230 km od Oslo. Niemniej jednak jest jak wiekszość domów w tym kraju w pewnej odległosci od innych domostw - stąd prawo jazdy jest konieczne. Istnieją dwie opcje zakwaterowania. Mieszkanie samotnie z psami w domu maszera, kilkanaście kilometrów od miasteczka i kilka kilometrów od innych ludzi. Albo przeprowadzenie sie z psami do innego kennelu kilka kilometrów od Trysil, gdzie jest dom i kennel przyjaciela Magnara - innego maszera (który w młodości w 1977 roku startował na Iditarod) oraz duzo dobrych wyznaczonych tras. Tam od lat na stałe mieszka Niemiec, który zajmuje się i trenuje psy tego drugiego. Wówczas jest na miejscu ktoś kto zawsze pomoże w razie pomocy. Mozna tez przewieźć psy tam i codziennie do nich dojeżdżać.
Jeden z maszerów wpada do domu co weekend, drugi na parę dni co dwa tygodnie.
Angielski jest wymagany, żeby swobodnie sie kontaktowac z właścicielem kennelu i w samej Norwegii, a niemiecki do kontaktów z niemcem, kóry angielskiego nie zna. No chyba, że ktos zna norweski. W Norwegii Polaków pracę się całkiem przyzwoicie ceni za rzetelność, no i nie ukrywajmy "niskobudżetowość".
Gdyby ktoś był chętny to proszę o wypełnienie w języku angielskim poniższej ankiety. Nie wiem ile osób sie zgłosi, ale powiedzmy, że czekam do środy.
Obiecałam, że w razie czego, pomogę kogoś znaleźć na swoje miejsce - więc postaram się to spełnić. Żeby nie było zamieszania i nagle setki osób które zasypią go pytaniami mejlami i telefonami mejle wysyłajcie do mnie. Potem zbieram wszystko w jedno i wysłam do Magnara. Decyzję z kim się spotkac podjemie on, nie ja. Wówczas on czy ja przekażę już konkretne namiary na niego, a reszta dostanie odpowiedzi czy tak czy nie - żeby bez sensu nie czekać.
Przed wyjazdem na dobre, Magnar z pewnością będzie chciał się spotkać - dła ułatwienia albo w Szczecinie lub Swinoujsciu - albo jak kto woli - na miejscu w Norwegii.
Ze swojej strony, osobę, ktora zdecyduje się tam pojechać, będę mogła wspomóc informacjami które sami zgromadziliśmy szykując się do wyjazdu - dać namiar na tanie linie lotnicze norweskie, mozliwości przepraw promowych, jakies norweskie fora dla Polaków czy inne kontakty w razie czego. ps. dla jasności - nie mam firmy zbierającej dane osobowe i nie będę ich nigdzie dalej przekazywała ;-)) Pierwszy kontakt jest przez nas, po prostu po to, żeby to jakoś zorganizować - nie zarzucać go listami, gdyby nagle się okazało, że chetnych jest sporo. (a może przecież być i tak, że nikt sie nie zgłosi). Poza tym też bym chciała, żeby był to ktoś nieprzypadkowy, skoro już pośredniczę w tej sprawie. Tym bardziej, że rzeczywiście człowiekowi zależy na czasie. A mnie spotkało takie niedobre cuś. Z resztą, kto nie jest zaintersowany ofertą, nie musi odpowiadać.

Chętni proszeni są o wypełnienie pytań Magnara i przesłanie ich na nasze skrzynki: ewa@husky.info.pl lub dominik@husky.info.pl

1. Name:
2. Address:
3. Phone:
4. E-mail:
5. Age:
6. Sex:
7. Interests:
8. Experience in mushing/training:
9. German language:
10. English language:
11.Other information:

pozdrawiamy ewka i dominik

20 września 2005


Witamy serdecznie w nowym sezonie. Na stronie już pojawił się aktualny kalendarz na ten sezon zaprzęgowy, pierwszy pod egidą PZSPZ. Zobaczymy jak to wszystko będzie działać, i czy w ogóle. Zarówno klub jak my jesteśmy już licencjonowani. Czy oznacza to lepsze? Czas pokaże. Tymczasem pierwszy trening klubowy po sezonie już w najbliższą niedzielę w Tuszynie. Zapraszamy.

20 września 2005


Duuużo nowych zagranicznych linków na stronce. A pieski generalnie mają plażżżżżę. Wypoczynek na całego.

14 sierpnia 2005


Dodaliśmy parę linków w dziale linki zaprzęgowe, oraz w dziale kluby i federacje. Pracujemy też nad trzecią stroną, kórą administrujemy: www.hokkaido.info.pl. Zalążek już jest ;-)

20 kwietnia 2005


(15kB)No i mamy tytuł Zwycięzców Świata! Na zakończonych w niedzielę Mistrzostwach Świata Dryland IFSS 2005 w Lublińcu w ramach klasyfikacji psów rasowych - w klasie Dr6 - [SH] nasz zaprzęg złozony z: Morfeusza, Edka, Anouk, Tajgi, Gaspara i Gejzera zajął I miejsce!!!
Większość psów startujących na MŚ, łącznie ze światową czołówką, stanowiły Greystery i Eurodogi, ktore nieosiągalne są dla husky, a co dopiero dla malamutów czy grenlandów. Stąd porównanie ich w klasyfikacji generalnej nie jest wymierne dla zaprzęgów psów rasowych. W związku z tym organizatorzy przyznali nagrody i tytuły najpierw w klasyfikacji ogólnej, a następnie według tradycyjnego podziału.
I tak nasze psiuraski po raz pierwszy w swym psim życiu wysłuchały Mazurka Dąbrowskiego!!!
W klasyfikacji generalnej Dominik i psy zajeli 5 miejsce na 14 zgłoszonych załóg, z czego zarówno pierwszego jak i drugiego dnia udało się wyprzedzić nawet niektóre zaprzęgi złozone z eurodogów i greysterów.

20 kwietnia 2005


I sezon za nami! Wrócilismy z Kubalonki, gdzie zajęliśmy III miejsce na pudle. To wystarczyło, żeby nasz zaprzęg po całym sezonie ciężkiej pracy, przyjemności i nieprzewidzianych wypadków ZDOBYŁ I MIEJSCE W KLASYFIKACJI PUCHARU MUSHER CUP W KLASIE B1!!!!!!!!!!!!!! Uroczyste rozdanie nagród - na Mistrzostwach Świata w połowie kwietnia w Lublińcu. Do zobaczenia ;-)

14 marca 2005


Przepraszamy za ponad tygodniowy brak aktualizacji oraz brak odpowiedzi na listy i mejle. Nie mielismy dostępu do sieci. Teraz juz jest trochę lepiej, w kazdym razie kontakt przywrócony!
Ze zmian - dodane nowe zawody w Bielawie 19-20 marca, kilka adresów mejlowych w spisie klubów, a także drobne korekty ostatnich tekstów w dziale "husky po godzinach", które powstawały jak widać w pośpiechu.
Zaprzęg własnie wyrusza do pracy w Wiśle, a tuż po tym na zawody do Myślęcinka. Trzymamy kciuki, żeby śnieg się utrzymał! Z innych nowości - dużo pracy, i NOWA PRACA. Kciuki równie mocno potrzebne!

2 marca 2005


Dodaliśmy wyniki z Mistrzostw Polski w Korczewie oraz nareszcie - z Baranowa. Korczew nie był dla nas zbyt udany - bo zaliczyliśmy powtórkę z Sopotu. Pierwszego dnia - wypadek na trasie, sanie roztrzaskane na drzewie i stracone prawie 15 minut. Drugiego dnia - najlepszy czas w klasie, ale na odrobienie takiej straty - zbyt późno.
Niestety, podczas minionego weekendu nasza rodzinka straciła kolejnego pieska - tym razem z racji słusznego już wieku musieliśmy pożegnać się z Punią...
Następne zawody: Myślęcinek a potem - finał Pucharu - Kubalonka - "ostateczne starcie". Heniu, drżyj ;-)))

17 lutego 2005


Zapraszamy do lektury nowego obszernego rozdziału w dziale "husky po godzinach". Tym razem rozpisaliśmy sie o tym, dlaczego warto kupić husky z rodowodem i jak nie paść ofiarą oszustów-handlarzy. A także namawiamy do rozważenia adopcji syberiana.

11 lutego 2005


Witamy po dosyć długiej jak na nas przerwie. Na stronie małe przemeblowanko, ale chyba niezbyt utrudnia to poruszanie się po witrynie. Bo cel przyświeciał nam jasny ;-)
Ostatnie dni były bardzo pracowite. Mieliśmy serię pokazów i przejażdzek w Łodzi i w Beskidach m.in. dla koncernu Procter & Gamble, ale także na rzecz jednego z łódzkich przedszkoli. Przy okazji pobytu w górach potrenowaliśmy nieco w warunkach, o których w Łodzi można tylko pomarzyć. To co się działo, to wręcz śniegowy stan klęski żywiołowej ;-) Część tras doszczętnie pozasypywana, zaspy po szyję, ale za to psy szczęśliwe ;-) . Dziękujemy też naszej bielskiej części Watahy - Madzi i Miłkowi, za JAK ZWYKLE miodną gościnę, ciepełko, spanko, towarzystwo i żarełko. ;-) Z resztą zobaczcie, jak było:


(16kB) (10kB) (12kB) (11kB) (9kB) (8kB)

Niniejszym pragniemy również poinformować, że w naszych progach zagościł nowy, młodziutki, pięciomiesięczny piesek - Kai. Kai naprawdę nazywa się Tenkeiteki Na Tajgeta, i jest o rok młodszym bratem..... Lancelota. Tak za nim tęskniliśmy, że nie bardzo wahaliśmy gdy jedyna w Polsce hodowczyni tej rasy - Iwonka Miśkiewicz, po otrzymaniu smutnej wieści, zadzowniła do nas z propozycją przyjęcia pieska. Wiemy, ze Kai nie zastąpi nam Lancelota, ale z pewnością wprowadził do naszego życia odrobinę radości, i tak potrzebnego nam codziennego merdania ogonka. Kai, jest również bielusieńki, i podobnie patrzy mu z oczu, jednak nie ma w nich tej Lancikowej troski. Kai, choćby z racji szczęśliwego dotychczas dzieciństwa, różni się też i to znacznie, budową - jest silny, zwarty, mocny, potężny jak na swój wzrościk. Ma też inną głowę i nieco inne uszka. Ale charakterek - japoński ;-)
(7kB) (9kB) (10kB)

9 lutego 2005


(15kB) Uciekł za Tęczowy Most tak szybko, jak zjawił się w naszym domu...........
Na ostatnie posłanko wybrał sobie budkę Sunki, na werandzie pod drzwiami, gdzie nigdy wczesniej nie wchodził.......
Pozostawił po sobie rozbitych do cna nas - ryczącą mnie i najukochańszego swojego, jedynego Pana, którego ta smierć przybiła jak nic nigdy dotąd....
Pozostawił ogłupiałe i ciche jak nigdy dotąd swoje stado, pozostawił swoje budki, kocyki, szeleczki, obróżki, swoje miejsce w przyczepce, swój kojczyk, miski i stado zabawek.......
Dobrze tylko, ze po tylu tragediach jakie przeżył w zyciu, po tylku niedobrych ludzi jakich spotkał, zmarł szczęśliwy i kochany.....
Nigdy już nie usłyszymy jak pieknie wył, jak gadał całymi dniami - nie zobaczymy jak chodzi za nami krok w krok i jak tęskni i cierpi gdy traci nas z oczu........ Nie ma już w naszym ogrodzie japońskiego Dyrektorka który ustawia wszystkie haszczaki, tej uśmiechniętej mordy, która kiedyś była strzepem agresji.... psa, który był chlubą naszej pracy z psami, psa wiernego, oddanego, z nieprzecietną osobowością i charakterkiem......
Swoją budkę i miejsce przy łóżku zamienił teraz na ciepły kącik w sadzie, pod starą jabłonką, i chociaz jest tak blisko, nasz domek nigdy juz nie bedzie tsaki sam bez naszej Hokki...
Nie ma zakręconego ogonka, nie ma codziennej głosnej pobudki o szóstej rano, nie ma denerwującego ujadania na nasze hasiory.... Pusto, cicho, spokojnie.... Nigdy już nie zawyje tęsknym spiewem, nigdy już nie pokaże obcym swoich wrogich ząbków, nigdy nie będzie już żebrał przy watahowym stole o pyszny kąsek.
Niespełna półtoraletni, ale z doświadczeniem życiowym godnym stada staruszków, opuścił nas wczoraj, po południu, nieoczekiwanie, zaskakująco, ale bez bólu, podczas snu.... i w końcu szczęśliwy i kochany... moze własnie tylko tego potrzebował, żeby móc stąd odejść...

Nasz przyjacielu, hasaj sobie szczęśliwie za Tęczowym Mostem i czekaj tam na resztę swoich przyjaciół i na nas...
Życie z Tobą nie było łatwe, ale bez Ciebie jest milion razy gorzej.....
Hocek, czyli nasz Lancelot - Hokka Hokkaido nie żyje........

27 stycznia 2005 roku


Zawody w Sopocie juz za nami! Jak zwykle Igor i Aga przygotowali trasę pełną niespodzianek, trudną i pełną pułapek ;-) Niestety nie obyło się bez połamanych wózków, obojczyków, obitych kolan, ale same zawody - w porządku ;-). Nasza trasa miała liczyć 11 800 metrów, była kręta, stroma, śliska.
Co prawda i nasz zaprzęg znalazł się pierwszego dnia w okrutnych tarapatach, gdy niedługo po starcie (licznik zatrzymał się na 2 minutach), na pełnej prędkości, na zjeździe, na otwartej przestrzeni psy samowolnie, w ostatniej chwili zdecydowały, że jednak pobiegną przed siebie, nie skręcając. ;-(((( Dominik wypadł więc z trasy, i "zawisł" na odciągu od wyciagu narciarskiego ;-) Hamulce z przodu - w strzępach, z tyłu - kółka totalnie zblokowane, zerwany amortyzator uwolnił linę z psami, i tylko dzięki lince asekuracyjnej, udało się utrzymać psy, chociaż wyrywały dalej do biegu, wyrywając rękę zahaczoną o wyciąg ;-(( Skutkiem tego Dominik stracił prawie 10 minut podczas pierwszego etapu zawodów, pomimo że tuż po starcie dogonił startującego przed nim zawodnika. Ale wypadek skutecznie pokrzyżował dalszą jazdę. Ważne było utrzymanie psów, i dotarcie do mety. Drugi dzień był już lepszy (jazda bez hamulców ;-) - najlepszy czas w klasie B, udało się nadrobić kilka minut. Jednak strata z soboty sprawiła, że ostatecznie nasz zaprzeg zajął 3 miejsce, za Heniem Marcem i Andrzejem Kolką. Wyniki oczywiście już na stronie. Nastepne zawody: Korczew.

25 stycznia 2005 roku


W Łodzi śniegu jak na lekarstwo. Ale my i nasze psiaki nacieszyliśmy się nim po pachy ;-) Właśnie wróciliśmy z weekendowego treningu na Kubalonce, gdzie towarzyszyli nam nasi bielscy klubowicze a także Agnieszka z Extreme i Basia z Tomkiem z Ustronia. Popatrzcie ile śniegu ;-)).
(8kB) (9kB) (8kB)

18 stycznia 2005 roku


Witamy wszystkich w Nowym Roku. Jesteśmy już po klubowym obozie treningowym, który odbywał się na polskim biegunie zimna. Niestety choroba skutecznie zakłóciła nasz kalendarz zawodów, i wybrała za nas. Zamiast na zawody do Nowego Targu lub do Dusznik, zostaliśmy w domu. Za to jeszcze przed zawodami w Sopocie wybieramy się na trening w góry, w okolice Kubalonki.

Niebawem uzupełnimy stronę o wyniki z Jakuszyc oraz właśnie z Nowego Targu i Dusznik. Tymczasem zapraszamy na duuuży nowy rozdział o wadach i zaletach HUSKY, który znajduje się w podstronie "husky po godzinach". Po serii wielu mejli i telefonów osób, które pragną kupić husky, bez pojęcia zagrożeń związanych z jego nabyciem, zdecydowaliśmy sie ją opublikować priorytetowo.

10 stycznia 2005 roku


SPORT ZAPRZĘGOWY
GALERIE
FIRMA HUSKY
POLECAMY
REKLAMA